Zespół: Abney Park

Zespół jest równie kontrowersyjny, co popularny. Często bywa nazywany kwintesencją steampunka, chociaż jego przeciwnicy co chwilę przypominają, że elektronika z korzeniami w muzyce gotyckiej zupełnie nie kojarzy się z XIX wiekiem…

Gatunek: elektronika/industrial
Skąd: USA
Tematyka: steampunk, piraci, sterowce, alternatywna przyszłośćZobacz stronę internetową zespołu

W skrócie: steampunkowe szanty spotykają elektronikę

Na długo zanim świat zaczął kojarzyć nazwę Abney Park z muzykalnymi piratami, nosił ją cmentarz w Londynie. Założona w 1840 roku nekropolia nie ma oczywiście nic wspólnego z pirackimi sterowcami i portowymi mordowniami. Nazwa kapeli to pozostałość po jej poprzednim, czysto gotyckim, wcieleniu.

Wszystko zmieniło się, kiedy samolot, którym grupa leciała na koncert wpadł w dziwną burzę, która okazała się zaburzeniem czasoprzestrzeni. Po katastrofie muzycy trafili na pokład statku powietrznego Ophelia, stworzonego przez naukowca o imieniu Leguminous Calgori (czyżby zaginiony kuzyn dra Caligari?). W tej dziwnej, alternatywnej rzeczywistości członkowie Abney Park postanowili zostać powietrznymi piratami, ale od czasu do czasu odwiedzają naszą linię czasową, aby nagrać nową płytę i zagrać jakiś koncert.

Tak przekonuje strona zespołu, ale niewykluczone, że na skutek zmian personalnych i znużenia dotychczasową formułą, muzycy po prostu postanowili zmienić czarne ciuchy na brązowe, założyć gogle-pilotki i wtopić się w klimat, który akurat zaczynał być na topie.

Niezależnie, którą wersję uznamy za bardziej prawdopodobną – rok 2008 i wydanie ósmego albumu, a zarazem swoistego „drugiego debiutu” okazało się największym sukcesem i początkiem drugiej młodości grupy Roberta Browna, nazywanego także kapitanem Robertem.

„Lost Horizon” to ósmy studyjny album Abney Park, jednocześnie pierwszy utrzymany w steampunkowym klimacie.Na krążku na szczególną uwagę zasługuje kultowy kawałek „Airship Pirates”. Przesłuchajcie uważnie w poszukiwaniu ukrytej ścieżki. Ciekawostka: utwór „Sleep Isabella” można było usłyszeć w jednym z odcinków „True Blood”.

Już rok później zespół przedstawił nowy materiał – „Æther Shanties”. Album promowany hasłem „Further Trials and Tribulations of Abney Park” to kolejna podniebna, piracka przygoda. Dużo bardziej wyczuwalny (zgodnie z tytułem) wpływ piosenki żeglarskiej, chociaż sama płyta, moim zdaniem, odrobinę zbyt monotonna.

Nie przerywając rocznego cyklu, w 2010 roku usłyszeliśmy „The End of Days”. Trzecie spotkanie z powietrznymi piratami to większy nacisk na world music i brzmienie z cygańskiego taboru przygrywającego gdzieś pod podejrzaną tawerną w retrofuturystycznym porcie. Klimat na chwilę zmienia „Victorian Vigilante”, przenosząc nas w świat z pogranicza pulpowej powieści i klasycznego kryminału.

W 2011 roku powstał krążek „Off The Grid”. To płyta, o którą wielu fanów prosiło Abney Park, od momentu kiedy ogłosili się naczelnymi muzykami steampunka. Tym razem zamiast nowych kawałków dostajemy przeróbki znanych – wszystkie nagrane unplugged. Rok później zespół zaprezentował „Ancient World” i „Through Your Eyes on Christmas Eve”. 2013 rok należał do koncept-albumu „The Circus At The End Of The World”, w którym sterowiec Abney Park zadokował przy stojącym na odludziu cyrku. Tym razem nasze uszy częstowane są fragmentami tej powykręcanej, groteskowej rzeczywistości. Na dokładkę klasyka rosyjskiej piosenki: Katiusza w steampunkowo-elektornicznej aranżacji. Od tamtej pory kapelę usłyszeliśmy na albumie koncertowym „Live At The End Of Days” (2014) i pełnej płycie „Nomad” (2015).

Poza albumami, przygody podniebnych piratów możemy śledzić w grze fabularnej i w cyklu powieści pisanych przez samego kapitana Roberta.

Zobacz też

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Dowiedz się więcej na ten temat