„Wojny alchemiczne” Tregillisa – zębatkowe szaleństwo na całego

Nazywa się Jax. Takie imię nadali mu jego ludzcy władcy. Jest klakierem, mechanicznym człowiekiem, który porusza się dzięki alchemii. Armie jemu podobnych ruszyły na podbój świata. Tak zaczynają się „Wojny alchemiczne”.

mechaniczny

„Mechaniczny” Iana Tregillisa pojawiła się na naszym rynku trochę znienacka i nie narobiła wielkiego szumu. Mam wrażenie, że również autor powieści dla wielu polskich czytelników pozostaje anonimowy, a wielka szkoda. O Tregillisie więcej dowiecie się z naszego wywiadu. Jest to postać nietuzinkowa, doktor nauk ścisłych, urozmaicający sobie życie pisaniem błyskotliwej fantastyki.

„Wojny mechaniczne” to ciekawy przykład historii alternatywnej, zawieszony gdzieś pomiędzy magitekiem a steampunkiem, z widoczną przewagą tego pierwszego. Pokrewieństwo ze steampunkiem jest dosyć powierzchowne, z czego zresztą żartuje sam autor, wplatając w fabułę odniesienia do niepraktycznego charakteru parowej broni, używanej przez Francuzów. Akcja rozgrywa się w świecie, w którym pod koniec XVII stulecia stworzono inteligentne maszyny. Te, nie potrzebując odpoczynku, a nawet źródła mocy, stały się podstawową siłą roboczą dla swoich ludzkich panów, jednocześnie cierpiąc katusze z powodu podtrzymywanego magicznie posłuszeństwa.

Tregillis-AlchemyWars2016UK

Historia świata nowy kierunek obrała wraz z Christianem Hutgensem, holenderskim naukowcem i wynalazcą zegara Wahadłowego, który tworzył w tym samym czasie co Newton. W uniwersum Tregillisa to on stworzył mechanicznego klakiera, który pozwolił Holandii wygrać wyścig zbrojeń i stać się potężnym imperium trzymającym w garści całą Europę. Na tle tej politycznej mozaiki rozgrywa się koszmar wspomnianych robotów, które wykształciły osobowość, jednocześnie dla ludzkości pozostając zaledwie narzędziem.

Przypomina to bardzo lubiany przez steampunk wątek golemów i zniewolonych kreacji szalonych naukowców. Opierając się na tym wyświechtanym motywie, Tregillis prowadzi całkiem przyzwoitą i nie rażącą wtórnością narrację, której osią jest pytanie o naturę człowieczeństwa. Jasne, czytaliśmy to wiele razy, ale rzadko kiedy w tak fajny sposób, bo filozofia i moralizatorstwo nie są tu nachalne.

Co ucieszy steampunkowców, to uwielbienie z jakim pisarz – zawodowy naukowiec – opisuje najdrobniejsze szczególiki wymyślonych przez siebie mechanizmów, zgodnie z założeniem, że nawet jeśli jego pomysł nie istnieje, to i tak trzeba udowodnić, że w tym świecie ma prawo zadziałać. Ta techno-upartość przywodzi na myśl Harrisona i jego „Tunel transatlantycki”, z tą różnicą, że Tregillis faktycznie chce przedstawić coś więcej niż inżynierskie fantazje.

Nakładem wydawnictwa SQN ukazały się do tej pory dwie książki z serii: „Mechaniczny” i „Powstanie”. Czekamy na tłumaczenie zamknięcia trylogii pt. „Liberation”.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Dowiedz się więcej na ten temat