Piraci z Karaibów na parę – recenzja „Crimson: Steam Pirates”

Sięgający horyzontu błękit, napędzane parą silniki i piracka przygoda na falach… a także ponad nimi. Właśnie to możemy przeżyć na ekranie iPada, w stosunkowo nowej strategii „Crimson: Steam Pirates”. Od razu trzeba zaznaczyć, że bardziej spodoba się miłośnikom Verne’a, niż „Wyspy skarbów”.

crimson steam pirates

Rzadko tu omawiam gry komputerowe. Głównie z tego powodu, że rzadko w nie gram. Korzystając z chwili znużenia postanowiłem jednak wrzucić na komórkę jakiś zabijacz czasu i, żeby korzystanie z niego nie było kompletnie bezproduktywne sprawdziłem co wśród aplikacji znajdziemy pod tagiem „steampunk”… i tak znalazłem opisywanych tutaj piratów na parę…

Na steampunkowych korsarzy czeka łącznie osiem misji, które rozgrywają się na skrzyżowaniu pirackiej klasyki i retrofantastyki. To właśnie taki świat mógłby powstać, gdyby Robert Louis Stevenson umówił się na piwo z Juliuszem Verne’em. Do twórczości tego drugiego twórcy „Crimson..” nawiązują nawet częściej.

crimson01_19127

Na otwartym morzu pokierujemy losami Thomasa Blooda, który, jak wiele osób, które znalazły się na pokładzie pirackiego okrętu, marzył o ogromnej fortunie, ale nie miał wystarczającego zapału, aby zdobyć ją uczciwie. W efekcie zamiast wygodnego fotela i karaibskiej rezydencji, czekała na niego cuchnąca cela w kolonii karnej na Jamajce. Zanim tam jednak dopłynął, transportujący go statek zaatakowali morscy bandyci. Szczęście wróciło do Blooda, gdy po splądrowaniu łajby, piraci postanowili wziąć go do załogi. To jednak nie koniec jego trudu. Teraz, jako kapitan z własną załogą musi udowodnić, że nie boi się sztormu i nieprzyjacielskiego ostrzału.

Jeżeli do tego miejsca wyobrażaliście sobie piracko-steampunkowego „WarCrafta” możecie odrobinę się rozczarować, ponieważ tej grze bliżej do „Heroes of Might & Magic”. To po prostu wzorcowa strategia turowa, ale warto jej dać szansę, ponieważ na tablecie właśnie ta forma rozgrywki sprawdza się wyśmienicie. Na dotykowym ekranie, prostymi sekwencjami kliknięć wydajemy rozkazy, rozmieszczamy okręty, dokonujemy abordażu, strzelamy czy, nieodzownie, dokonujemy napraw.

1869962-crimson10

Dopiero po „wyklikaniu” całego planu możemy obserwować czy nasze polecenia przyniosły sukces, czy porażkę. Batalie możemy prowadzić tak samo w portowych miastach, jak i na pełnym morzu. Ostrzał i walka prowadzone są automatycznie – gracz ma za zadanie opracować efektywną strategię. Przyciski są bardzo wyraźne, więc nawet osoba nieprzyzwyczajona do braku fizycznego kontrolera nie powinna mieć problemów z obsługą.

Chociaż mobilne produkcje odstają znacznie od standardów dzisiejszych konsol i komputerów, to ciężko nie pochwalić grafików. Oko cieszą szczególnie drobne detale, takie jak unosząca się nad okrętami para (jakżeby inaczej), czy wspaniałe chmury kul, którymi plują pirackie działa. A wszystko na tle głębokiego błękitu karaibskich mórz, przywodzącego na myśl pierwszą i najładniejszą wizualnie część „Piratów z Karaibów”.

Ani w kinie, ani na kartach powieści fani steampunka nie mieli szczęścia do pirackich przygód, nawet po mimo tego, że jedną z kanonicznych pirackich lektur ostatnich lat – „Na nieznanych wodach” – napisał Tim Powers, ceniony autor retrofantastyki. Twórcy „Crimson…” załatali tę lukę na ile mogli. Warto ściągnąć te 200 MB na kartę pamięci (gra jest darmowa) po czym zaciągnąć gogle i pociągnąć solidny łyk rumu.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Dowiedz się więcej na ten temat