„Czterdzieści i Cztery” Piskorskiego – steampunkowy Mickiewicz na sterydach

Tego się nie spodziewałem. Po wielu latach oczekiwania, Piskorski powrócił z nową steampunkową książką i już w prologu udowodnił, że warto było czekać. „Czterdzieści i Cztery” to dokładnie taki romantyczno-mickiewiczowski steampunk, o którym marzyliśmy.czterdziesc-cztery-steampunk

Jeżeli miałbym w kilku słowach opisać „Czterdzieści i Cztery” Piskorskiego to powiedziałbym, że to „lektury na sterydach”. Sam autor dla żartów określał swoje dzieło jako mickiewiczpunk i slavicpunk. Osobiście mam nadzieję, że przy nadmiarze różnych -punków, te określenia nie przyjmą się na dłużej, ale, mimo wszystko, to bardzo trafna etykieta.

Jest rok 1844. Do odciętej blokadą Anglii przybywa Eliza Żmijewska – poetka i ostatnia kapłanka zapomnianego, słowiańskiego bóstwa. W świecie, gdzie energia próżni odmieniła historię, nie ma prostych odpowiedzi.  Etherowe bramy połączyły Europę z równoległymi światami, a wojny i powstania potoczyły się nowym torem. Towiańczycy, rewolucjoniści, luddyści, szaleni prorocy i poeci snują piętrowe intrygi. Armie, tajne policje oraz floty powietrznych okrętów czekają na znak. Z pozaświatowych kolonii Francji, Anglii oraz Rosji nadciągają egzotyczne stworzenia i obce siły. Coś lęgnie się w ciemnych zaułkach miast… Polacy widzą we wszystkim szansę, by wywrócić układ wrogich im mocarstw. Żmijewska odkrywa jednak, że na szali leży coś więcej niż tylko los jej kraju…

Już trzy lata temu na Pyrkonie autor rozbudzał wyobraźnię, zapowiadając kontynuację „Zadry”. Ostatecznie ta zmaterializowała się w formie omawianej powieści, ale oba tytuły związki łączą bardzo luźne. I nie jest to bynajmniej wada. Wręcz przeciwnie.

„Zadra” była sympatyczną próbą stworzenia steampunkowej formy, za pomocą polskich narzędzi, a po latach wciąż pamiętam doskonale opisane, alternatywne światy, anachroniczną technologię i genialne okładki Tomka Marońskiego. Z drugiej strony, gdyby ktoś mnie dziś zapytał o czym właściwie była ta opowieść i kto był bohaterem, mógłbym tylko tępo spojrzeć w podłogę.

clipboard01

W „Czterdzieści i Cztery” Piskorski ten schemat postawił na głowie. Ogólny obraz świata opisany jest po łebkach (więcej nie trzeba w końcu dokładny przewodnik polityczno-historyczny już powstał), osią wydarzeń są świetnie przedstawieni bohaterowie, a okładka jest wyjątkowo nijaka.

Z każdym nowym wątkiem historia coraz bardziej oddala się od „Zadry”. Pierwsza przygoda w uniwersum Piskorskiego, była czystym militarnym science-fiction w alternatywnej linii czasowej. W „Czterdzieści i Cztery” dowiadujemy się, że w takim samym stopniu co o nauce, świat opiera się na metafizyce i tutaj historia dziarsko ze steampunku przeskakuje do gaslamp fantasy.

To moment, gdzie zaczyna się zapowiadany przez autora slavicpunk. Obok eterowych bram międzywymiarowych żywe są echa pogańskich kultów, a główna bohaterka poza byciem podkomendną Emilii Plater, jest kapłanką słowiańskiego Żmija. A stąd już tylko krok do mickiewiczowskich „Dziadów”.

czterdziesc-cztery-steampunk

Wieszcz narodowy przewija się u Piskorskiego na wielu płaszczyznach: w tytule, zaczerpniętym wprost z dwóch enigmatycznych fragmentów „Dziadów”, w aurze romantyzmu, towarzyszącej opisanej epoce i wreszcie, osobowo, jako jeden z bohaterów. Przy okazji warto podkreślić, że autor nie bawi się w polonistyczny fetysz i jak przystało na steampunkowca, bezlitośnie prowadzi dekonstrukcję filologicznych dogmatów. Czy to poprzez pastiszowe ujęcie jego słynnego konfliktu ze Słowackim, czy też przez wytykanie, gdzie Mistrz naplótł bzdur na temat rodzimej wiary i obrzędowości.

Jedyny zgrzyt, który i tak nie umniejsza całości, to hermetyczność fabuły. Powieść od razu rzuca czytelnika w sam środek skonstruowanego świata, w którym polscy powstańcy i Mickiewicz funkcjonują obok podróży między wymiarami, statków powietrznych i inteligentnych insektów z nerwicą natręctw. Krótkie wprowadzenie dla nowych czytelników byłoby pomocne.

czterdziesc-cztery-steampunk

Tak czy inaczej, „Czterdzieści i Cztery” to dokładnie ten rodzaj polskiego steampunku, na który czekaliśmy od… w zasadzie od zawsze. Z jednej strony to błyskotliwa zabawa z czytelnikiem, opierająca się na historii, narodowych mitach i fundamentach literackich, a więc dokładnie to, co nie wyszło w „Alkaloidzie” i co Janicz przerwał w połowie w „Pierwszej brygadzie”. Z drugiej to solidna literatura przygodowa, która broni się jako indywidualne dzieło.

czterdziesc-cztery-steampunkOcena:

„Czterdzieści i Cztery”. Krzysztof Piskorski

Elementy steampunku: Alternatywna technologia, epoka romantyzmu i podróże między wymiarami.

Elementy gaslamp fantasy: słowiańska metafizyka.

W skrócie: Wreszcie wiemy o co chodziło z najsłynniejszą liczbą w polskiej literaturze.

Zobacz też

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Dowiedz się więcej na ten temat