„Impuls” Tomasza Duszyńskiego: Dieselpunkowe sny o potędze

„Taka Polska mogła się wydarzyć!” – krzyczy z okładki wydawca. Ciężko powiedzieć ile II Rzeczpospolitą dzieliło od mechanicznych automatów na polach bitew z hitlerowcami i moskalami, ale nie ma wątpliwości: Polska, o której czytamy w „Impulsie” to zupełnie inne miejsce, niż to, które opisano w podręczniku do historii.

Wywiad „Kuryera” z autorem przeczytacie tutaj!

impuls03

Alternatywna Polska zaczyna się od Traktatu Ryskiego. A raczej jego braku. Zamiast 20 lat względnego, międzywojennego spokoju, środkową Europę rozdziera konflikt, na skalę, której nasza rzeczywistość nie poznała do 1939 roku. Podczas gdy polscy żołnierze na dwóch frontach oddają życie za ojczyznę, w laboratoriach i warsztatach trwa nie mniej brutalny wyścig zbrojeń. Od tego, która potęga w większym stopniu ujarzmi obojętne prawa nauki, będzie zależał kształt mapy kontynentu.

Epoka konnicy Budionnego minęła. Duszyński wyciąga logiczny wniosek, że wojna jest siłą napędową odkryć i rozciąga go do ekstremum. Coraz bardziej zdesperowane państwa marzą o automatonach, sterowanych podłączanymi do mózgu elektrodami i pociskach o zasięgu międzykontynentalnym. To dobitnie pokazuje, że „Impuls” nie jest żadnym traktatem o realnych, historycznych alternatywach, tylko puszczoną z wodzy fantazją. To jednak nie jest w żadnym wypadku zarzut, bo fantazje Duszyńskiego są bardzo ładne i bardzo zbliżone do obrazów Różalskiego, którego opinię nieprzypadkowo zacytowano na okładce.

To nie jest jedna z tych historii alternatywnych, które pod płaszczykiem pokrzepienia serc, próbują leczyć najbardziej prostackie kompleksy. Podczas gdy Lewandowski w „Orle bielszym niż gołębica” wpadł w pułapkę huraoptymistycznego bełkotu, Duszyński fantazjuje w gorzki sposób. Jego droga do Polski od morza do morza, to nie przerysowany obrazek z plakatu propagandowego, tylko pokrętna ścieżka, która – dodajmy – w ramach świata przedstawionego jest też bardzo prawdopodobna i realistyczna.

impuls02

Swoją opowieść autor snuje na tle społeczno-politycznego krajobrazu II RP. To nie tylko burzliwe zatargi między Sanacją i Endecją i barwna mozaika kulturowa. To także moment, w którym warszawskie elity coraz śmielej interesowały się zjawiskami paranormalnymi, a obok przyjęć na salonach, normą były seanse spirytystyczne, których nie unikał sam marszałek.

Gwoli ścisłości dodam, że to nie tylko fantazje Duszyńskiego, ale także fakty z „naszego uniwersum”, które z jakichś przyczyn przemilczały szkolne podręczniki. Osią spajającą wątki technologiczne z metafizycznymi jest w „Impulsie” inż. Stefan Ossowiecki, gwiazda międzywojennego spirytyzmu. Przed lekturą książki warto chociaż pobieżnie zaznajomić się z jego osobą, aby wyłapać wszystkie smaczki. Dobrym wprowadzeniem do tego ciekawego rozdziału w historii II RP może być praca „Jasnowidz w salonie” Pauliny Sołowianiuk. Przydatna będzie także przyzwoita wiedza z zakresu historii Polski, ale nie podejrzewam czytelników „Kuryera” o braki w tej dziedzinie.

Obok historii i fantastyki, kluczowym dla powieści elementem jest Warszawa. Duszyński z wyraźną frajdą w swoim niebyłym świecie umieszcza szczegółową mapę dawnej stolicy, opisuje jej ulice, zakamarki i lokale. Tym varsavianistycznym zacięciem przypomina cykl „Materia Prima” i, podobnie jak Przechrzta, swoją pasją do tego miasta po prostu zaraża.

Czego nie mogę autorowi wybaczyć, to tego, że jego powieść jest nieprawdopodobnie przegadana. Chociaż wokół toczy się wojenna zawierucha, to przez dobre trzy czwarte historii bohaterowie (nie licząc retrospekcji z pamiętnika marszałka i scen z frontu) bezlitośnie GADAJĄ. Kiedy wreszcie akcja rusza z kopyta, ujawniane są potworne spiski i zwroty akcji, okazuje się, że jest to już praktycznie końcówka.

Mimo wszystko, książka Duszyńskiego to nie tylko eksperyment z konwencją, ale także niebanalna opowieść, która, mam nadzieję, stanowi wprowadzenie do ciekawego uniwersum, które autor przedstawi w kolejnych tomach.

liniaimpuls01  Ocena:

Impuls (2017)
Tomasz Duszyński

W skrócie: Piłsudski na seansie spirytystycznym w dieselpunkowej II Rzeczypospolitej.

 

 

 

 

Ilustracja: NAC

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Dowiedz się więcej na ten temat