Recenzja: Dracula Nieumarły

Od ponad stulecia wiele osób wierzyło, że „Dracula” Brama Stokera nie jest zamkniętą powieścią, a autor nigdy nie dokończył pracy nad kontynuacją. Kiedy kilka lat temu potomek pisarza obwieścił, że zamierza dokończyć historię słynnego wampira wielu fanów myślało, że spełnia się ich marzenie. Niestety „Dracula: Nieumarły” to koszmar dla purystów Stokera.

Dracula-Undead-miniPisanie kontynuacji wielkich powieści, przez potomków wielkich pisarzy to dzisiaj norma. Po śmierci ojca, Christopher Tolkien za punkt honoru postawił sobie dokończenie epopei o Śródziemiu. Zaowocowało to m. in. wybitnym „Silmarilionem”i chłodniej przyjętymi „Dziećmi Hurina”. Powielu latach Diuna wróciła na półki księgarni dzięki synowi autora, Brianowi Herbertowi, którego pióro wspiera Kevin J. Anderson.

Duetowi rozwijanie pustynnej sagi spodobało się tak bardzo,że rozwinięcie ilością tomów przerosło już oryginał. Podobne rozwinięcie spotkało w 2009 roku „Draculę”, z tą różnicą, że podpisany na okładce Dacre Stoker nie jest potomkiem Brama Stokera w prostej linii, a praprawnukiem jego siostry. Podobne związki łączą obie powieści. Chociaż „Nieumarły” przekonuje, że jest oficjalną kontynuacją klasycznego dzieła, to w rzeczywistości nić fabularna bardziej sięga do filmowego wizerunku wampira, co sprawia, że nowa książka jest bardziej zawieszonym w próżni, samodzielnym dziełem, niż prawdziwym sequelem „Draculi”. I to nie tylko dlatego, że nowy tekst całkowicie zrywa z formułą powieści epistolarnej.

Z początku wszystko wydaje się być na swoim miejscu. Jest początek XX wieku.Jak czytamy w opisie: „Londynem wstrząsa seria makabrycznych zbrodni. Nieliczni świadkowie wspominają o czarnym powoziebez woźnicy i mgle, która niczym całun spowija miejscezbrodni. Oto miasto stało się areną, na której zmagają siędwie najpotężniejsze, znane historii istoty – śmiertelnie niebezpieczna i olśniewająco piękna hrabina Elżbieta Batoryoraz jej największy wróg. Dracula”.

Powrót Draculi dość sprytnie wyjaśniono, przywołując książkowe wydarzenia, tym, że w finale ugodzono go nożem, nie zaś kanonicznym kołkiem. Tym samym jego zgon nie był wcale sprawą ostateczną. Błyskawicznie jednak wychodzi na jaw swoboda, z jaką autorzy podeszli do klasyki, dopasowując wizę Brama Stokera do hollywodzkich standardów. Wystarczy powiedzieć, że słońce, które nie było groźne dla Draculi w oryginale, w tej niby oficjalnej kontynuacji jest dla niego zabójcze. Podobnie sprawa ma się z romantycznymi relacjami między wampirem i Miną Harker.  Stworzony przez Francisa Forda Coppolę wątek był nieobecny w książce, tu zaś jest kontynuowany.

W posłowiu do książki autorzy starali się wyjaśnić część tych nieścisłości. Zwrócili uwagę na formułę powieści epistolarnej i jej subiektywnego, przekłamanego przekazu (w „Nieumarłym” tekst Stokera istnieje jako książka w książce). Pomysł oczywiście jest logiczny, ale czy usprawiedliwia napisanie powieści mieniącej się kontynuacją? Próba dyskusji z Bramem Stokerem jest o tyle wygodna, że ten na pewno jej nie podejmie. Zrywając z „Nieumarłego” fasadę „oficjalnej kontynuacji” otrzymujemy po prostu kolejne przyzwoite czytadło o wampirach, bardziej podobne do amerykańskiego horroru niż do powieści gotyckiej.

Ocena:
6 kół zębatych

Dracula Nieumarły

Dracula the Un-dead (2009)
Dacre Stoker, Ian Holt

Elementy gaslamp fantasy: XIX wiek i poczatek wieku XX, Dracula, wampiry, bezpośrednia kontynuacja powieści Stokera.

W skrócie: Dracula powraca! Znowu. Ale tym razem oficjalnie… na tyle oficjalnie, na ile to możliwe w przypadku postaci z domeny publicznej.

Zobacz też

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Dowiedz się więcej na ten temat